Dla odmiany w ten weekend wybraliśmy inną formę rekreacji niż spacer. Damska część Skrzelaków została w domu a pozostała udała się na męski wypad. Chodzenia było tyle co nic bo nawet na przystań pojechaliśmy rowerami. Na miejscu jeszcze tylko wypożyczyliśmy kajaki i można było wyruszać na wycieczkę. Wybraliśmy kierunek krótszy, bo na ten drugi, w stronę Gdańska, całego dnia by nie wystarczyło aby dopłynąć do celu i jeszcze wrócić do przystani. Udaliśmy się kajakowym szlakiem elektrowni wodnych Raduni, których w sumie na tej rzece jest 9, a w naszej okolicy znajduje się 6 z nich. Piękne widoki mieliśmy po drodze, momentami były odcinki tak wąskie i zarośnięte, że młodsza część ekipy czuła się jak w amazońskiej dżungli. Był przystanek na piknik, była bitwa wodna, było przenoszenie kajaków zakończone wodowaniem jednego z wycieczkowiczów. Oczywiście nikomu nic się nie stało. Zobaczyliśmy w sumie 3 elektrownie. Ostatniej już nie sforsowaliśmy, bo mieliśmy jeszcze do pokonania drogę powrotną. Jednak możemy powiedzieć, że szlak sprawdzony. Może kiedyś uda nam się dopłynąć jeszcze dalej, w górę rzeki, aby zobaczyć pozostałe budynki.




Piękna przygoda i piękne widoki. Super !
No i piękni nasi chłopcy.