Ostatni dzień naszego pobytu to wycieczka w okolice wulkanu Teide. Tam niestety też nie można było polatać, dlatego zatrzymaliśmy się po drodze, aby uchwycić chociaż trochę okolicznych widoków. Okolice wulkanu były wyjątkowe, trochę jak krajobraz księżycowy. Kolory skał zmieniały się od czarnych, brązowych, poprzez czerwone, piaskowe, a nawet zielone. I znowu, burza piaskowa pokrzyżowała nasze plany i uniemożliwiła wjazd kolejką na samą górę. Nie ma tego złego. Mamy powód, żeby tu wrócić. Piękna wulkanu niełatwo zapomnieć.




