Kato

Tym razem witamy Was z daleka, bo z Katowic. Przyjechaliśmy tu poniekąd za sprawą hobby Taty Skrzelaka, ale umówmy się… nie tylko w Katowicach biega się maratony. Jednak tylko w Katowicach mieszka nasza wspaniała rodzinka Skrzelosektów. Katowice powitały nas słońcem, które towarzyszyło nam przez cały pobyt. Ogrzewało nas najpierw w Parku Kościuszki, gdzie dzieciaki budowały, wspinały się i huśtały na placu zabaw, a później na spacerze w centrum miasta. Centrum niezwykle przyjaźnie zaprojektowanego zarówno dla najmłodszych jak i dla tych, którzy chcą spokojnie posiedzieć np. nad rzeką w cieniu palmy (tak, jest to możliwe). Nasz energetyczny spacer zakończył się zasłużonym słodkim co nieco w jednej z licznych ciekawych gastro-miejscówek. Aaa! Kawa była tam przepyszna, więc jeśli ktoś się wybiera do Kato w najbliższym czasie możemy zdradzić nazwę kawiarni. Dziękujemy oczywiście naszym osobistym super przewodnikom!

 

7 komentarze do “Kato”

    1. Tak jak pisze Babcia Skrzelak gdzieś tam jesteśmy a tak serio to jakby wziąć lupę to wszystkich nas widać na ostatnim zdjęciu. Na środku operator w towarzystwie a w lewym górnym rogu reszta

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *