Tym razem witamy Was z daleka, bo z Katowic. Przyjechaliśmy tu poniekąd za sprawą hobby Taty Skrzelaka, ale umówmy się… nie tylko w Katowicach biega się maratony. Jednak tylko w Katowicach mieszka nasza wspaniała rodzinka Skrzelosektów. Katowice powitały nas słońcem, które towarzyszyło nam przez cały pobyt. Ogrzewało nas najpierw w Parku Kościuszki, gdzie dzieciaki budowały, wspinały się i huśtały na placu zabaw, a później na spacerze w centrum miasta. Centrum niezwykle przyjaźnie zaprojektowanego zarówno dla najmłodszych jak i dla tych, którzy chcą spokojnie posiedzieć np. nad rzeką w cieniu palmy (tak, jest to możliwe). Nasz energetyczny spacer zakończył się zasłużonym słodkim co nieco w jednej z licznych ciekawych gastro-miejscówek. Aaa! Kawa była tam przepyszna, więc jeśli ktoś się wybiera do Kato w najbliższym czasie możemy zdradzić nazwę kawiarni. Dziękujemy oczywiście naszym osobistym super przewodnikom!





A gdzie te wszystkie Skrzelaki?
Graża! Kato jest ogromne i pewnie gdzieś tam są 🙂
Tak jak pisze Babcia Skrzelak gdzieś tam jesteśmy a tak serio to jakby wziąć lupę to wszystkich nas widać na ostatnim zdjęciu. Na środku operator w towarzystwie a w lewym górnym rogu reszta
Jasne, coś moje oczy już nawalają, niestety 🙁
Gdzie Skrzelaki i gdzie stadion????? Bo to co widzę to jest spodek !
Spokojnie, cierpliwości, będą Skrzelaki i będzie stadion;)
Ok, poczekamy 🙂 a prawda teraz zaskoczyłam, to jest sobota a niedziela będzie później …. oczywiście !