Plaża

Kolejny raz jesteśmy na plaży. Taki cel sobie dzisiaj obraliśmy: kocyki, ręczniki, kremy i najprawdziwsze plażowanie. Nasza rodzina zaproponowała lokalizację, która była nam zupełnie nieznana. Niesamowite jest to, że mieszkamy całe życie w jednym mieście, a poznaliśmy je może w połowie. Co do dzikości plaży, była ona umowna, bo ludzi nie brakowało. Jednak w porównaniu do plaż nam znanych, tych bliżej centrum, było ich tyle co nic… dokładnie tyle żeby zrobić tło. A plaża dzika była jak najbardziej, bo brakowało na niej jakiejkolwiek infrastruktury. Żadnych sklepików, sprzedawców, deptaków, pomostów, a nawet ratowników. Jedyne czego nie brakowało to śmietników i bardzo dobrze. Znaczy to, że miasto dostrzegło, że tu „na końcu świata” ludzie też przychodzą i śmiecą. Bardzo podobał nam się taki dalszy wypad. Na plaży dużo przestrzeni. Piasek czysty, a woda przejrzysta i długo płytka. Klimat trochę jak z czasów dzieciństwa. Do tego jeszcze spędzony z rodziną, idealnie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *