Miało już nie być zimy. Wiosna była już na wyciągnięcie ręki… i nagle mróz taki, że nasz spacer zamiast godziny trwał 15 minut. Tyle nam wystarczyło, żeby nacieszyć oko widokiem pięknej panoramy miasta, a dzieciakom, żeby pohasać wokół punktu widokowego. Kiedy zaczęliśmy podskakiwać i chuchać w dłonie nadszedł czas ewakuacji do samochodu. Chyba nawet nasz latający aparat cieszył się że wracamy, bo przez to zimno nie chciał robić więcej zdjęć. Krótki ale udany spacer.

