To był rodzinny wypad. Prawdziwie rodzinne spotkanie w dużym gronie. Trzy pokolenia pod jednym dachem. Cały weekend dla nas. W dzień wyjazdu wybraliśmy się na niewielki spacer po okolicy. Łąki, stawy, laski, pola. Początek lutego jak widać bardzo łaskawy, bo było słonecznie i dosyć ciepło. Starsze dzieciaki kruszyły lekko zamarzniętą taflę stawku gałęziami a nasza najmłodsza smacznie spała u wujka w ramionach… nieświadoma, kto ją niesie. Na takie spotkanie się czeka z radością i z nostalgią wspomina (tym bardziej w obecnej sytuacji). Miejmy nadzieję, że czas szybko zleci do naszego następnego spaceru!




