Na drugiej pocztówce dalej Chorwacja. Nasz wyjazd był raczej skupiony na plażach, zwiedziliśmy ich kilka, za każdym razem było inaczej. Raz wśród ludzi na płatnej plaży pod parasolką i na wygodnych leżakach, innym razem na dzikiej plaży bez ludzi, ale za to z samolotami przelatującymi nad głową co 5 minut. Jeszcze innym razem w cieniu pod drzewkiem i z ogromnymi falami, gdzie dzieciaki oszalały z wrażenia. Wszędzie było różnie, ale zawsze dużo kąpieli w ciepłej wodzie. Nie mogliśmy jednak zapomnieć o tej drugiej stronie tego rejonu, tym bardziej, że pobliski szczyt był na wyciągnięcie ręki. A zatem wyruszyliśmy w jedno popołudnie zdobyć szczyt, gdzie na górze znajdowała się mała kapliczka, jakich wiele w tych okolicach. My akurat trafiliśmy na tą poświęconą św. Jerzemu. Samo wchodzenie okazało się całkiem przyjemne, po drodze mijaliśmy drogę krzyżową, to prawie jak u nas w Św. Wojciechu. Na samej górze ukazał się nam przepiękny widok na okolice i na okazałe miasto Split w oddali, coś wspaniałego. Krótki ten nasz wyjazd ale intensywny, może kiedyś powrócimy tu na dłużej.




Ale pejzaże… cudnie!
Ano pięknie tam jest, połączenie gór i morza, coś wspaniałego!