Nad zatoką

Tym razem pojechaliśmy w dalszą podróż spotkać się z naszymi przyjaciółmi na ich terenie. Zabrakło przez to naszego psa, ale długo nie siedział sam w domu. To był bardzo męczący dzień dla niektórych z nas i dlatego ten spacer dobrze nam zrobił. Dał nabrać trochę oddechu, aczkolwiek mroźnego oddechu. Chodzenie po zamarzniętych falach było fajną przygodą dla młodego Skrzelaka. Podobało mu się kruszenie lodu butami, mimo że zaliczył przy tym kilka upadków. Za to najmłodszy Skrzelak głośno protestował. Wyraźnie nie miał ochoty na arktyczne klimaty, ani tańce na lodzie. Po poprzednim spacerze ten wydawał się niczym wyprawa na biegun! Aż chciało się wypatrywać płynącego na krze niedźwiedzia polarnego. Jednak towarzystwo gospodarzy stopiło wszelkie lody, a atmosfera była wesoła i słoneczna.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *